Jak zacząć wspinać się na ściance

Pierwsza wizyta na ściance wygląda groźniej z zewnątrz niż od środka. Nie potrzebujesz własnego sprzętu, formy ani doświadczenia — wystarczy wiedzieć, do jakiego obiektu wchodzisz i o co zapytać w recepcji. A jeśli z całego tego tekstu miałbyś zapamiętać jedno zdanie, niech to będzie to na samym końcu.

Dwa rodzaje ścianek — i to jest pierwszy wybór

Boulderownia to wspinanie bez liny, na wysokość mniej więcej czterech i pół metra, nad grubymi materacami. Nie potrzebujesz partnera, uprzęży ani przeszkolenia: kupujesz wejście, dostajesz buty i zaczynasz. Zejście też jest częścią zabawy — schodzi się po chwytach albo zeskakuje na materac, i tego akurat warto się nauczyć od pierwszego dnia.

Ściana z liną to wysokość od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów i asekuracja. Potrzebujesz albo partnera, który umie asekurować, albo obiektu z automatami asekuracyjnymi — te najczęściej występują pod nazwą TruBlue. Automat sam wybiera luz i sam opuszcza cię na ziemię, gdy puścisz ścianę, więc zastępuje drugą osobę.

Wiele obiektów ma jedno i drugie pod jednym dachem i to najwygodniejszy start: możesz spróbować obu rzeczy bez zmiany adresu. Filtr rodzaju wspinania na naszej mapie rozdziela te trzy przypadki.

Po lewej niska ściana boulderowa nad grubym materacem, po prawej wysoka ściana z liną biegnącą przez stanowisko pod sufitem do osoby asekurującej.
Boulder: nisko, nad materacem, bez sprzętu. Lina: wysoko, z asekuracją — sam nie wejdziesz, chyba że obiekt ma automat.

Buty — jedyna rzecz, która naprawdę robi różnicę

But wspinaczkowy nie przypomina sportowego. Ma sztywną, gumową podeszwę zawiniętą na czubku i jest celowo mniejszy od twojej stopy, żeby palce lekko się podwijały. Dzięki temu stoisz na samym rancie czubka — na krawędzi wielkości monety — zamiast rozkładać ciężar na całej stopie. To ta jedna rzecz, która najbardziej zmienia wspinanie na łatwiejsze.

Na pierwsze wejście wypożycz buty na miejscu; ma je praktycznie każdy obiekt. Zakładaj na gołą stopę albo na cienką skarpetkę i wybieraj rozmiar ciasny, ale nie bolesny — pięta nie może się unosić, gdy stajesz na palcach. Jeśli po dziesięciu minutach marzysz tylko o zdjęciu butów, są za małe i nikt ci nie przyzna nagrody za wytrzymałość.

Butów nie kupuj po pierwszej wizycie. Kup je, kiedy zaczniesz chodzić regularnie i będziesz już wiedzieć, co ci uwiera.

Uprząż — potrzebna tylko przy linie

Uprząż biodrowa to pas wokół bioder i dwie nogawki, spięte z przodu. Zakłada się ją tak, żeby pas siedział nad kośćmi biodrowymi, a nie na talii ani na brzuchu — po zapięciu nie powinno dać się jej ściągnąć w dół. Między pasem a nogawkami biegnie pętla asekuracyjna: to w nią wpina się karabinek z przyrządem, i tylko w nią.

Uprząż też wypożyczysz na miejscu. Obsługa pomoże ją dopasować i to normalna część pierwszej wizyty — nikt nie oczekuje, że przyjdziesz z własną.

Uprząż biodrowa od przodu: pas z klamrą, dwie nogawki, punkty wiązania liny i pętla asekuracyjna zaznaczona kolorem.
Fioletowa pętla asekuracyjna służy do wpięcia przyrządu. Linę wiąże się osobno, przez punkty wiązania nad nią i pod nią.

Lina i węzeł

Lina wspinaczkowa jest dynamiczna: rozciąga się pod obciążeniem, żeby odlot skończył się miękkim wyhamowaniem, a nie szarpnięciem. Dlatego nie da się jej zastąpić żadną inną liną — to wyrób z normą, a nie sznur o odpowiedniej grubości. Na ściance lina jest już na miejscu, przewieszona przez stanowisko, więc nie musisz jej mieć ani nosić.

Do uprzęży nie wpina się liny karabinkiem — wiąże się ją, przewlekając przez dwa punkty wiązania: górny w pasie i dolny na mostku nogawek. Węzeł, którego uczy się na pierwszych zajęciach, to ósemka podwójna.

I jedna rzecz, której nie da się nadrobić czytaniem: węzła nie ucz się z rysunku ani z filmu. To jest dokładnie ta umiejętność, którą pokazuje się na żywo, a potem sprawdza przed każdym wejściem — najpierw sam, potem partner. Świadomie nie wstawiamy tu schematu wiązania, bo zły węzeł zawiązany „według obrazka" wygląda prawie tak samo jak dobry.

Asekuracja

Asekuracja polega na tym, że druga osoba przepuszcza linę przez przyrząd i w każdej chwili trzyma jej koniec ręką hamującą. Ręka hamująca nigdy nie puszcza liny. To jedna zasada, na której opiera się cała reszta, i jedyny moment we wspinaniu, w którym błąd jednej osoby kosztuje drugą.

Na pierwsze wejścia najczęściej wspina się „na wędkę": lina jest już przewieszona przez stanowisko u góry, więc gdy odpadniesz, zawisasz od razu, praktycznie bez lotu. Prowadzenie, czyli wpinanie liny w kolejne punkty w trakcie wspinania, przychodzi dużo później i jest osobnym kursem.

Kursu asekuracji nie da się obejść. Obiekty prowadzą go jako kilkugodzinne szkolenie zakończone sprawdzeniem umiejętności i bez tego po prostu nie wydadzą wam liny. Jeśli masz z kim chodzić, zapiszcie się we dwoje — asekuracja działa w parze. A jeśli nie masz, zostaje boulder albo obiekt z automatem: żadne z tych nie jest wersją gorszą, tylko inną.

Schemat asekuracji na wędkę: lina biegnie od wspinacza w górę przez stanowisko pod sufitem i wraca w dół do osoby asekurującej z przyrządem.
Wspinanie na wędkę. Lina idzie z uprzęży w górę, przez stanowisko, i wraca do asekurującego. Koniec liny pod przyrządem trzyma ręka hamująca — zawsze.

Co zabrać na pierwsze wejście

Wygodne ubranie, w którym podniesiesz kolano do klatki piersiowej, i skarpetki. To wszystko, co musisz mieć swojego — resztę wypożyczysz. Magnezja na spocone dłonie przydaje się później; część obiektów dopuszcza wyłącznie magnezję w kulce albo w płynie, więc zapytaj, zanim kupisz woreczek sypkiej.

Zdejmij pierścionki. Pierścionek zaczepiony o chwyt to jeden z niewielu sposobów, w jakie na ściance da się naprawdę zrobić sobie krzywdę. Długie włosy zwiąż, zegarek zostaw w szafce.

I nie rozgrzewaj się wspinaniem od razu na maksa. Pierwsze dwadzieścia minut na najłatwiejszych drogach oszczędzi ci tygodnia z obolałymi palcami — to najczęstsza kontuzja początkujących i bierze się wyłącznie z zapału.

Jak czytać drogi

Chwyty tego samego koloru — albo oznaczone taśmą tego samego koloru — tworzą jedną drogę. Wspinasz się, używając wyłącznie chwytów swojego koloru; na tym polega zabawa i stąd bierze się trudność. Zasada dotycząca stopni bywa różna: w jednych obiektach można stawać na czym się chce, w innych tylko na swoim kolorze. To zwykle wisi na kartce przy wejściu.

Trudność dróg z liną podaje się w Polsce w skali francuskiej, od 4 w górę. Boulderownie częściej mają własne skale kolorystyczne. Nie ma jednego standardu, więc „szóstka" w dwóch obiektach to nie zawsze to samo — pierwsze wizyty potraktuj jako kalibrację, a nie jako egzamin.

Sprawdź godziny przed wyjściem

Brzmi banalnie, a jest najczęstszą przyczyną zmarnowanego wieczoru. Część ścianek otwiera się dopiero po południu, część zamyka wcześnie w weekendy, a obiekty przy klubach i uczelniach bywają czynne w wąskich oknach godzinowych. Do tego dochodzą dni kręcenia dróg, gdy część ściany jest wyłączona.

Na naszej mapie filtr „otwarte teraz" pokazuje wyłącznie obiekty, które powinny być w tej chwili czynne, a strona każdej ścianki podaje pełny tydzień. Gdy obiekt nigdzie nie publikuje godzin, piszemy to wprost zamiast zgadywać — wtedy zostaje telefon.

A teraz najważniejsze

Cały ten sprzęt to szczegóły. Buty wypożyczysz, uprząż dopasuje ci obsługa, asekuracji nauczy instruktor, a skale trudności zrozumiesz po trzeciej wizycie. Nic z tego nie jest powodem, żeby odkładać pierwsze wejście na „jak będę w lepszej formie" albo „jak sobie doczytam".

We wspinaniu nie ma progu wejścia, który trzeba przeskoczyć. Na każdej ściance jest ktoś, kto przyszedł pierwszy raz, ktoś, kto właśnie spadł z najłatwiejszej drogi, i ktoś, kto siedzi na materacu i się śmieje. Nikt nie patrzy, jak ci idzie — wszyscy patrzą we własną ścianę.

Liczy się dobra zabawa i chęci. Przyjdź, spróbuj, poproś kogoś o pokazanie drogi, odpadnij kilka razy. Reszta — siła, technika, sprzęt, stopnie trudności — przyjdzie sama i to znacznie szybciej, niż myślisz.

← Wszystkie poradniki